foto ski-touring

Wenecjanin i Skrzypek na nartach

Do trzech razy sztuka. Grossvenediger, czy inaczej, w dosłownym tłumaczeniu, Wielki Wenecjanin, jeden z najbardziej narciarskich szczytów w austriackich Alpach, długo siedział mi w głowie. Za pierwszym razem nie udało się, bo nie było śniegu, rok później, w zaplanowanym terminie, w Alpy przyszła klęska urodzaju i plany znów trzeba było odłożyć „do następnego”. Tym razem więc nie było zmiłuj.

Aura w połowie marca znów w kratkę, ale na dwa dni, by zaliczyć nasze główne cele w Wysokich Taurach: Grosser Geiger i Grossvenediger, dostajemy idealną pogodową przepustkę.

Z parkingu w Ströden podchodzimy doliną Maurertal do Essener-Rostocker Hütte (ok. 6 km, 800 m przewyższenia). Po drodze pokonujemy olbrzymie lawiniska. Kilka dni wcześniej mocno dosypało, ale przy takich temperaturach, nim śnieg zdążył się uleżeć, stromsze zbocza wyjechały. Wskutek jednej w lawin zerwana została nawet kolejka wywożącą towary i obsługę do schroniska. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Po drodze mijamy pracowników schroniska zbierających wielkie kawałki pleksi i oceniających straty.

Kolejnego dnia z Essener-Rostocker Hütte (2208 m n.p.m.) ruszamy na Grosser Geiger (ten Jegomość to z kolei dosłownie Wielki Skrzypek; 3360 m. n.p.m.). Podejście dość monotonne, początkowo ocienioną doliną, dalej lodowcem. Ewidentny ślad brzegiem lodowca jest tak wydeptany, że prawie nikt nie bawi się tu w wiązanie liną. Mimo skalnych przecinek na ostatnim podejściu, udaje się wyjść na sam szczyt na nartach.

Ponieważ chcemy przetrawersować nieco na zachód, zjazd nie jest zbyt długi, parę skrętów i trawers pod przełęcz w grani Happ. Krótkie podejście i… wielkie zaskoczenie. Po drugiej stronie śnieg wyparował. Na mocno nasłonecznionych stokach, została głównie ziemia i kamienie. Kawałek niżej, gdzie da się już założyć narty, wiatr utworzył wielkie, sięgające kolan zastrugi. Do szlifowania techniki narciarskiej w „trudnym śniegu” warunki wymarzone 😉 Trochę kluczenia w jedną i w drugą w poszukiwaniu sensownego ciągu śniegu, aż w końcu udaje się nam znaleźć całkiem przyjemny zjazd pod drzwi schroniska Johannishütte (2121 m n.p.m.).

Grosser Geiger

Masyw : Wysokie Taury
Schronisko: Essener-Rostocker Hütte (S)/ Johannishütte (SW)/ 
Kürsingerhütte (N)
Przewyższenie: ok. 1100 m z Essener-Rostocker Hütte/ ok. 1950 m z parkingu
Trudność: dość łatwy
Mapa: Alpenvereinskarte 36, Venedigergruppe
Grosser Geiger ze schroniska (zjazd do Johannishütte) - ślad GPX

Kolejnego dnia nasz główny punkt programu – Grossvenediger (3666 m n.p.m.). Dlaczego nazywają go Wielkim Wenecjaninem? Nie do końca wiadomo. Jedni twierdzą, że ze szczytu można zobaczyć Wenecję, inni wiążą nazwę z dawnymi szlakami kupców weneckich. W każdym razie, drugi co do wysokości w Taurach i czwarty w Austrii, to jeden z najbardziej narciarskich szczytów tutejszych Alp.
Podejść na niego można z kilku stron – od północy z Kürsingerhütte (dobre rozwiązanie bardzo późną wiosną), ze wschodu z Neue Prager Hütte, my ruszamy natomiast ze strony południowej. Początkowo zimno i twardo, spod schroniska startujemy w harszlach. Z każdą chwilą południowe stoki dostają coraz więcej słońca i poranny chłodek zamienia się w niezły skwar.

Ze schroniska kierujemy się na północny-wschód aż docieramy na grzbiet, skąd widać w oddali schronisko Defreggerhaus (2962 m n.p.m.). Wiosną jest otwarte dla skiturowców tylko w weekendy przy dobrej pogodzie i sporym zainteresowaniu. Większość narciarzy wyrusza więc z tych niżej położonych. Powyżej teren robi się nieco stromszy, aż wreszcie skalistym grzbietem (na ostatnim odcinku trzeba zdjąć narty) docieramy na skraj lodowca Mullwitzkees. Stąd dłuuugi i dość monotonny trawers przez łagodnie nachylone, ciągnące się aż pod grań szczytową śnieżne pole. Wiążemy się liną, choć szczeliny pod spodem solidnie przysypane. Na przedwierzchołku zdejmujemy narty – ostatnie 50 metrów na szczyt trzeba pokonać już bez nich. Widoki faktycznie rewelacyjne! Wenecji nie zaobserwowaliśmy, ale i tak jest pięknie. A to co najlepsze dopiero przed nami…

To właśnie crème de la crème całej wycieczki na Wielkiego Wenecjanina. Długi zjazd aż pod samo schronisko. Początkowo prowadzi prawą stroną, tuż przy grani, potem omijając wierzchołek Hohes Aderl, odbijamy na prawo lodowcem Mullwitzkees. Śnieg może nie jest już pierwszej świeżości, ale jedzie się po nim bardzo dobrze (poza miejscowymi pułapkami, więc czujność cały czas zachowana). Dalej systemem skalnych przewężeń i żlebików (dość szeroko, nie za stromo) docieramy aż do doliny, która wzdłuż przykrytego śniegiem potoku Dorfer Bach wyprowadza utrudzonych skialpinistów na słoneczny taras Johannishütte z zimnym Weizenem 😊

Grossvenediger

Masyw : Wysokie Taury
Schronisko: Johannishütte (S) / Kürsingerhütte (N) / Neue Prager Hütte (E)
Przewyższenie: ok. 1550 m ( z Johannishütte)/ 2190 m z parkingu
Trudność: dość łatwy; średnie nachylenie ok 30°
Mapa: Alpenvereinskarte 36, Venedigergruppe
Grossvenediger ze schroniska Johannishütte - ślad GPX

Dodaj komentarz